Zapraszam serdecznie na moją stronę - Kolekcjonerka a na niej znajdziecie moje stylizacje, moje przemyslenia i duzo duzo wiecej...
Tagi:
kolekcjonerka
07.05.2012 o godz. 20:00
komentuj (1)
A tak wpadam na sekund pięć. Co u mnie? Bez zmian. Cały czas mam pod górkę, co raz więcej na głowie, coraz to więcej lekarzy...długo by tu pisać. W domu też nie lepiej. Z ojcem dziecka - w tej kwestii to już brak słów to mało powiedziane. Sporo bym tu musiała pisać ale mnie mam sił i weny.
Finansowo bez zmian. Auto mi się sypie - więc szukam innego.
Ja raz mam dołka raz nie. W pracy różnie. Moje życie osobiste bez zmian. W takich warunkach można zapomnieć o życiu osobistym.
Na majówce coś tam trochu odpoczęłam i nie odpoczęłam. Bynajmniej czas z dzieckiem spędziłam. W końcu jestem rodzicem więc skończyło się rumakowanie, a że ma autyzm nie zawsze wchodzę tam gdzie tłum. Moja to krew i pomimo choroby kocham go nad życie.
W domu bez zmian, z mamą różnie, lecz nie idzie ku lepszemu, ale pogodziłam się z tym, sama świata nie zawojuje.
Ogólnie nie mam co narzekać. Wiadomo mogłoby być lepiej, lepsze warunki, lepsza płaca, chłopak, miłość i takie tam...ale cóż nie wszystko można mieć. moja kumpela z klatki obok to mnie rozumie i wie, że w takich warunkach co ja mieszkam to i tak się dziwi, że funkcjonuje racjonalnie, działam i śmieje się pomimo problemów i wie, że w moim przypadku nie ma szans na życie towarzyskie. nawet jakbym miała się gdzieś wybierać nie miałabym z kim. Z resztą to mnie nie kręci. A jak mam spotkać księcia to spotkam go choćby w sklepie, na drodze, na zakręcie :)..i modle się że ten na górze da mia taką niespodziankę...tego jedynego....
dobra zmykam dalej :)..
pozdro moi mili
Finansowo bez zmian. Auto mi się sypie - więc szukam innego.
Ja raz mam dołka raz nie. W pracy różnie. Moje życie osobiste bez zmian. W takich warunkach można zapomnieć o życiu osobistym.
Na majówce coś tam trochu odpoczęłam i nie odpoczęłam. Bynajmniej czas z dzieckiem spędziłam. W końcu jestem rodzicem więc skończyło się rumakowanie, a że ma autyzm nie zawsze wchodzę tam gdzie tłum. Moja to krew i pomimo choroby kocham go nad życie.
W domu bez zmian, z mamą różnie, lecz nie idzie ku lepszemu, ale pogodziłam się z tym, sama świata nie zawojuje.
Ogólnie nie mam co narzekać. Wiadomo mogłoby być lepiej, lepsze warunki, lepsza płaca, chłopak, miłość i takie tam...ale cóż nie wszystko można mieć. moja kumpela z klatki obok to mnie rozumie i wie, że w takich warunkach co ja mieszkam to i tak się dziwi, że funkcjonuje racjonalnie, działam i śmieje się pomimo problemów i wie, że w moim przypadku nie ma szans na życie towarzyskie. nawet jakbym miała się gdzieś wybierać nie miałabym z kim. Z resztą to mnie nie kręci. A jak mam spotkać księcia to spotkam go choćby w sklepie, na drodze, na zakręcie :)..i modle się że ten na górze da mia taką niespodziankę...tego jedynego....
dobra zmykam dalej :)..
pozdro moi mili
Tagi:
ja
05.05.2012 o godz. 18:17
Wiosenny makijaż. Tęcza kolorów podkreślająca zielone oczy modelki. Twarz wygląda świeżo i promiennie. Odpowiednio dobrany podkład sprawia, że cera jest ujednolicona i rozświetlona.
Zapraszam: www.pracownia-urody.eu
Zapraszam: www.pracownia-urody.eu
28.04.2012 o godz. 23:04
Brakowało mi takiej bazy w mojej szafie, kiedy odkryłam, że moja "mała czarna" sprzed czterech lat ma przebarwienia po antyperspirancie, których już nie usunę.
Z pewnym żalem pozbyłam się jej, robiąc miejsce dla kolejnej. Przyznam szczerze, tej sukienki Mango nie kupiłabym nigdy widząc ją w internecie. Wydaje mi się taka... bardzo, bardzo nijaka. Niby wycięcie, niby asymetria, ale to nie to.
Tymczasem mierząc ją w przymierzalni poczułam się jak... No dobra, bogini to może za dużo powiedziane, ale bardzo się sobie w niej spodobałam. Sukienka fantastycznie opina ciało, nic w niej nie odstaje, układa się fenomenalnie, nie krępuje ruchów. Największe zastrzeżenia mam do tkaniny, bo jest ciut gruba, odrobinę dzianinowa. Na metce opis, by nie prać, który zazwyczaj zawszę ignoruję, piorąc takie rzeczy ręcznie, jeśli nie są koronkowe albo z elementami futra, cekinów i innych.
Ze szpilkami problem jest taki, że trudno dostać coś absolutnie zwykłego, z noskiem w szpic, na umiarkowanie wysokim obcasie. Jak się jednak nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma. A mi potrzebne były czarne szpilki bez pięty.
15.04.2012 o godz. 21:45
Z moją wrażliwą na detergenty skórą sprzątanie to gehenna, a szkoda, bo sprzątać bardzo lubię (naprawdę!).
Noszenie zwykłych rękawic odpada, bo mam też uczulenie na lateks, a przynajmniej w kontakcie z nim podrażnione miejsca swędzą jeszcze bardziej.
Co robić? Zdenerwowana postanowiłam powoli wymieniać wszystkie środki czystości w domu na hipoalergiczne.
Zaczynam stopniowo, bo mam jeszcze dużo zapasów. Znalazłam jednak sklep, w którym będę się zaopatrywać: alergia.med.pl.
Ceny... Cóż, wszystko, co specjalnego przeznaczenia, jest droższe od standardu. Nie ma tu co szukać płynu do mycia okien za 10 zł. Jest za 32, za to butla 800 ml. Czyli i tak nie jest źle.
Na początek kupiłam 100 sztuk rękawiczek bezlateksowych (żeby dzięki nim jakoś zużyć zapasy domowej chemii) oraz dwa środki: uniwersalny spray do czyszczenia o zapachu pomarańczy oraz spray do czyszczenia łazienek.

Ten pierwszy zwie się ORANGE MATE READY to USE i ma pojemność 500 ml.
Cena: 19,79 zł
Pachnie pięknie pomarańczami, opakowanie jest estetyczne i poręczne. Idealnie nadaje się do czyszczenia kuchni, bo zostawia apetyczny aromat, a nie pseudo-morską bryzę, która do kuchennych zapachów ma się nijak. No i naprawdę czyści. Czy uczula? Próbowałam bez rękawiczek i faktycznie jakoś później skóra dłoni nie swędziała.
Skład:
Oczyszczona woda, wyciśnięty olej z pomarańczy, etanol (wytworzony z kukurydzy), środek powierzchniowo czynny pozyskany z 100% naturalnego oleju z miąższu kokosa.
Drugi specyfik to Attitude Eco Cleaner.
Cena: 32,99 zł za 800 ml
Oto informacja producenta:
-Bez chloru
-Rewelacyjnie czyści wszystkie powierzchnie w łazience.
-Usuwa uporczywe osady z mydła a nawet pleśń z płytek, fug i kabin prysznicowych.
-posiada kanadyjski ekologiczny certyfikat EcoLogo
-neutralne C02, nie przyczynia się do zmian klimatu
-800 ml
-przyjazny dla środowiska, biodegradowalny i naturalny
--odpowieni dla Vegan
-zawiera naturalne olejki ( drzewo herbaciane i limonka)
nie zawiera sztucznych zapachów
nie zawiera SLS i SLES
nie zawiera sztucznych barwników
nie zawiera enzymów
nie zawiera substancji pochodzenia petrochemicznego
Składniki: Water, Citric acid, Coco glucoside,Lauryl glucoside,Alcohol, Essential oils
Skład jak widać super-prosty, ale tym lepiej. Jest skuteczny, chociaż nie wiem, jak sprawdza się w przypadku sporych zabrudzeń.
Pachnie już bardziej łazienkowo, orzeźwiająco. Butla jest naprawdę spora (dużo większa, niż inne standardowe środki tego typu) i podejrzewam, że wystarczy na długo. Zależało mi szczególnie na tym produkcie, bo umywalkę łazienkową czyszczę bardzo często, czasem parę razy w ciągu dnia - trudno za każdym razem biec po rękawiczki.
A płyn do zmywania kupuję już w sklepach - hipoalergiczny Biały Jeleń. Trochę trzeba się za nim nachodzić. Ostatecznie pewnie zamówię 10 opakowań od razu przez internet. ;)
Noszenie zwykłych rękawic odpada, bo mam też uczulenie na lateks, a przynajmniej w kontakcie z nim podrażnione miejsca swędzą jeszcze bardziej.
Co robić? Zdenerwowana postanowiłam powoli wymieniać wszystkie środki czystości w domu na hipoalergiczne.
Zaczynam stopniowo, bo mam jeszcze dużo zapasów. Znalazłam jednak sklep, w którym będę się zaopatrywać: alergia.med.pl.
Ceny... Cóż, wszystko, co specjalnego przeznaczenia, jest droższe od standardu. Nie ma tu co szukać płynu do mycia okien za 10 zł. Jest za 32, za to butla 800 ml. Czyli i tak nie jest źle.
Na początek kupiłam 100 sztuk rękawiczek bezlateksowych (żeby dzięki nim jakoś zużyć zapasy domowej chemii) oraz dwa środki: uniwersalny spray do czyszczenia o zapachu pomarańczy oraz spray do czyszczenia łazienek.

Ten pierwszy zwie się ORANGE MATE READY to USE i ma pojemność 500 ml.
Cena: 19,79 zł
Pachnie pięknie pomarańczami, opakowanie jest estetyczne i poręczne. Idealnie nadaje się do czyszczenia kuchni, bo zostawia apetyczny aromat, a nie pseudo-morską bryzę, która do kuchennych zapachów ma się nijak. No i naprawdę czyści. Czy uczula? Próbowałam bez rękawiczek i faktycznie jakoś później skóra dłoni nie swędziała.
Skład:
Oczyszczona woda, wyciśnięty olej z pomarańczy, etanol (wytworzony z kukurydzy), środek powierzchniowo czynny pozyskany z 100% naturalnego oleju z miąższu kokosa.
Drugi specyfik to Attitude Eco Cleaner.
Cena: 32,99 zł za 800 ml
Oto informacja producenta:
-Bez chloru
-Rewelacyjnie czyści wszystkie powierzchnie w łazience.
-Usuwa uporczywe osady z mydła a nawet pleśń z płytek, fug i kabin prysznicowych.
-posiada kanadyjski ekologiczny certyfikat EcoLogo
-neutralne C02, nie przyczynia się do zmian klimatu
-800 ml
-przyjazny dla środowiska, biodegradowalny i naturalny
--odpowieni dla Vegan
-zawiera naturalne olejki ( drzewo herbaciane i limonka)
nie zawiera sztucznych zapachów
nie zawiera SLS i SLES
nie zawiera sztucznych barwników
nie zawiera enzymów
nie zawiera substancji pochodzenia petrochemicznego
Składniki: Water, Citric acid, Coco glucoside,Lauryl glucoside,Alcohol, Essential oils
Skład jak widać super-prosty, ale tym lepiej. Jest skuteczny, chociaż nie wiem, jak sprawdza się w przypadku sporych zabrudzeń.
Pachnie już bardziej łazienkowo, orzeźwiająco. Butla jest naprawdę spora (dużo większa, niż inne standardowe środki tego typu) i podejrzewam, że wystarczy na długo. Zależało mi szczególnie na tym produkcie, bo umywalkę łazienkową czyszczę bardzo często, czasem parę razy w ciągu dnia - trudno za każdym razem biec po rękawiczki.
A płyn do zmywania kupuję już w sklepach - hipoalergiczny Biały Jeleń. Trochę trzeba się za nim nachodzić. Ostatecznie pewnie zamówię 10 opakowań od razu przez internet. ;)
Tagi:
alergia
alergia.med.pl
attitude bathroom eco cleaner
biały jeleń płyn do mycia naczyć
egzema
ekologiczne środki czystości
orange mate ready
wyprysk kontaktowy
14.04.2012 o godz. 21:39
Jeszcze nie mam iPhone, tzn. już nie mam i jeszcze nie mam, bo stary powędrował do brata, a na kolejnego czekam dybiąc na męża.
Póki co już planuję zakup tego plastikowego etui z H&M (9,90 zł). Białe to mój absolutny faworyt, to tego z tzw. "blingiem". Boję się jedynie, że te dżety zaczną odpadać.
12.04.2012 o godz. 20:59

Te wszystkie "mega", "super" i "ultra"... Bo przecież określenie "podkład wygładzający" już nie wystarcza.
A taki jest ten kosmetyk. Nie żadne tam "ultra" - on wygładza i tyle.
Lekki, choć nieźle kryjący, delikatny, w najlepszym z możliwych opakowań (tubka, którą można na końcu rozciąć, by wydobyć resztki kosmetyku + pompka).
Przeznaczony dla skóry 30+. Choć jestem młodsza od wieku docelowego, nie uważam, by podkład był na wyrost. Przede wszystkim, to nie krem. Wygląda naturalnie, nie wchodzi w pory, które w moim przypadku są zazwyczaj nieco rozszerzone. Według zapewnień producentów ma też pomóc w redukcji pierwszych zmarszczek stymulując syntezę kolagenu w skórze.
Filtr SPF 8 (lekki, ale nie ma co spodziewać się wyższego faktora po podkładzie) dodatkowo chroni przed słońcem.
I tylko ta cena... Ok. 90 zł za 30 ml to dość spora kwota.
Reszta póki co bez zarzutu, ale być może dopiszę coś po paru tygodniach stosowania. Na razie mój absolutny (i niestety dużo droższy) faworyt to Estee Lauder Double Wear Light.
Tagi:
podkład kryjący
podkład utra wygładzający pupa
podkłady
Pupa Fondotinta Ultra Levigante
recenzje kosmetyków
12.04.2012 o godz. 20:18


Z świątecznego korzystam zwyczaju, By przesłać życzeń tyle, ile kwiecia w maju. I życzyć wam naprawdę z całą serdecznością By święta napełniły wam duszę radością
By Wielkanoc była jak bajka a na stole nie zabrakło jajka.
Życzę Wam tęczowych pisanek i mokrego dyngusa cały poranek.
Zdrowia i dostatku!
Szóstki w Totka, a także ogromnego spadku!
I życia w stanie choćby lekkiej euforii.
Do tego wiele zdrowia, kondycji, miłości,
Dużo radości z życia i wiecznej młodości.
By Wielkanoc była jak bajka a na stole nie zabrakło jajka.
Życzę Wam tęczowych pisanek i mokrego dyngusa cały poranek.
Zdrowia i dostatku!
Szóstki w Totka, a także ogromnego spadku!
I życia w stanie choćby lekkiej euforii.
Do tego wiele zdrowia, kondycji, miłości,
Dużo radości z życia i wiecznej młodości.
Tagi:
święta
06.04.2012 o godz. 08:41
Strasznie ciezko mi was opuszczac, bo tyle czasu tu spedziłam, wiec raz na jakis czas dodam jakas notke. U mnie dobrze, ciagle dzialam na www.kolekcjonerka.pl ale dopadlo mnie wiosenne przesilenie. Ostatnio padam z nog i chyba musze przeorganizowac troche swoje zycie. Lepiej sie odżywiac, cwiczyc itd, bo zombie jestem.
Zapraszam was serdecznie na kolekcjonerke - tutaj oraz na profil facebookowy - tutaj A teraz biore sie za wasze blogi :)
Zapraszam was serdecznie na kolekcjonerke - tutaj oraz na profil facebookowy - tutaj A teraz biore sie za wasze blogi :)
Tagi:
ja
03.04.2012 o godz. 14:35
Makijaż którego prawie nie widać. Twarz staje się naturalna i promienna. Minimalne zastosowanie kosmetyków. Matowa cera, delikatne podkreślenie kości policzkowych oraz ust.
Zapraszam na dobór makijażu - www.pracownia-urody.eu
Zapraszam na dobór makijażu - www.pracownia-urody.eu
Tagi:
cienie
makijaż dla zielonych oczu
makijaż panny młodej
makijaż ślubny
pomadka
róż do policzków
sparkle
stylizacja panny młodej
stylizacja ślubna
01.04.2012 o godz. 19:09
Kiedy wszystkie dziewczyny wokół rzuciły się na miętowy odcień (zwłaszcza spodni), ja wyciągam z szafy to, co już miałam pastelowego - koralową bluzkę (sztuk dwie), tunikę w kolorze pudrowego różu, lawendowe spodnie...
Mnie też dopadł pastelowy szał, muszę przyznać, chociaż stawiam na delikatną, bananową żółć. Zaopatrzyłam się już w żółty szal (bo szale kocham!) i spodnie identycznego koloru. Dlaczego żółty? Trochę z przekory - nie widzę go często na kobietach, a uważam, że brunetki wyglądają w nim znakomicie.
Podoba mi się ten trend, bo jest wiosenny, kobiecy, elegancki i tak naprawdę ponadczasowy.
31.03.2012 o godz. 21:36
Długo oczekiwany makijaż oczu - smoky eyes w odcieniach brązu. Pamiętajmy, że przy takim makijażu używamy matowych cieni. Zaczynamy od zarysu oka czarnym kajalem, następnie cieniujemy powieki do momentu uzyskania charakterystycznego rozmycia ( przydymienia ). Ważnym elementem jest mocne wytuszowane rzęs. Oko w tym makijażu to najważniejszy element, więc usta powinny być delikatne w odcieniach pudrowego różu lub nugatu.
Serdeczne pozdrowienia dla modelki A...
Dziękuję za wspaniałą sesje :)
Zapraszam do Pracowni Urody
www.pracownia-urody.eu
Serdeczne pozdrowienia dla modelki A...
Dziękuję za wspaniałą sesje :)
Zapraszam do Pracowni Urody
www.pracownia-urody.eu
Tagi:
błyszczyk do ust
cienie do powiek
cieniowanie oka
klasyczne smoky eyes
make-up
makijaż oczu
makijaż smoky eyes w odcieniach brązu
metamorfoza
pomadka do ust
róż
smoky eyes
szminka
tusz do rzęs
11.03.2012 o godz. 18:11
Naoglądałam się instruktaży makijażowych i zamierzam wypróbować nakładanie podkładu pędzlem.
W ogóle stwierdziłam, że mojej kosmetyczce brakuje kilku pędzli do makijażu. Na co dzień nakładam do prawda tylko niewielką ilość podkładu i tusz do rzęs, ale kiedy już się naprawdę maluję, robię to z przyjemnością i straszną frajdę sprawia mi używanie każdego kosmetyku. Pędzli też. Nagle kobieta czuje się artystką.
Moja absolutna wyrocznia w makijażu, Lisa Eldridge, przekonała mnie do tego, by używać pędzla do podkładu.
Już nastawiam się na kupno jakiegoś (prawdopodobnie Sigmy), ale wcześniej przeszperałam swój kuferek, w którym trzymam resztki perfum i inne szpargały. Znalazłam to:
Na stronie Sephory dowiadujemy się, że pędzel przeznaczony jest do nakładania bronzera, ale ja za cholerę nie potrafię nim nałożyć niczego ciemniejszego, bo efekt jest taki, że wyglądam jak chory dalmatyńczyk. Za to do podkładu dobrze się nadaje. Myślałam, że nic nie jest w stanie poradzić sobie z fluidem lepiej, niż palce, a tu zaskoczenie. Włosie nie wchłania kosmetyku, po aplikacji zostaje na nim mniej więcej taka sama ilość, jak na palcach, które przecież też trzeba umyć. A tak, nałożenie podkładu nie wymaga każdorazowego mycia rąk, zanim przejdziemy do kolejnego etapu makijażu.
Kosztował niemało, pamiętam. Z drugiej jednak strony ma jakieś... 5-6 lat. Naprawdę. Byłam w szoku, że wciąż jest na stronie Sephory i w sprzedaży. Teraz wiem, że wart był tych pieniędzy, bo wygląda niemal jak nowy, choć wcześniej nakładałam nim puder, a ponieważ nie należał do moich ulubieńców, walał się najczęściej w torebce. Włosie jednak myłam regularnie, suszyłam poziomo i chyba też mi się odwdzięczyło dobrym stanem.
Podsumowując: zakup świetny.
Teraz jeszcze poluję na to coś:
A to na koniec. Makijaż z wykorzystaniem minimalnej ilości kosmetyków. Dla mnie wciąż jeszcze dość sporo, bo nie korzystam np. z serum, ale to i tak znakomita inspiracja:
W ogóle stwierdziłam, że mojej kosmetyczce brakuje kilku pędzli do makijażu. Na co dzień nakładam do prawda tylko niewielką ilość podkładu i tusz do rzęs, ale kiedy już się naprawdę maluję, robię to z przyjemnością i straszną frajdę sprawia mi używanie każdego kosmetyku. Pędzli też. Nagle kobieta czuje się artystką.
Moja absolutna wyrocznia w makijażu, Lisa Eldridge, przekonała mnie do tego, by używać pędzla do podkładu.
Już nastawiam się na kupno jakiegoś (prawdopodobnie Sigmy), ale wcześniej przeszperałam swój kuferek, w którym trzymam resztki perfum i inne szpargały. Znalazłam to:
Na stronie Sephory dowiadujemy się, że pędzel przeznaczony jest do nakładania bronzera, ale ja za cholerę nie potrafię nim nałożyć niczego ciemniejszego, bo efekt jest taki, że wyglądam jak chory dalmatyńczyk. Za to do podkładu dobrze się nadaje. Myślałam, że nic nie jest w stanie poradzić sobie z fluidem lepiej, niż palce, a tu zaskoczenie. Włosie nie wchłania kosmetyku, po aplikacji zostaje na nim mniej więcej taka sama ilość, jak na palcach, które przecież też trzeba umyć. A tak, nałożenie podkładu nie wymaga każdorazowego mycia rąk, zanim przejdziemy do kolejnego etapu makijażu.
Kosztował niemało, pamiętam. Z drugiej jednak strony ma jakieś... 5-6 lat. Naprawdę. Byłam w szoku, że wciąż jest na stronie Sephory i w sprzedaży. Teraz wiem, że wart był tych pieniędzy, bo wygląda niemal jak nowy, choć wcześniej nakładałam nim puder, a ponieważ nie należał do moich ulubieńców, walał się najczęściej w torebce. Włosie jednak myłam regularnie, suszyłam poziomo i chyba też mi się odwdzięczyło dobrym stanem.
Podsumowując: zakup świetny.
Teraz jeszcze poluję na to coś:
A to na koniec. Makijaż z wykorzystaniem minimalnej ilości kosmetyków. Dla mnie wciąż jeszcze dość sporo, bo nie korzystam np. z serum, ale to i tak znakomita inspiracja:
10.03.2012 o godz. 10:09
Po długim czasie nieobecności w polskiej sprzedaży wysyłkowej Zara w końcu doszła do wniosku, że warto to jednak wprowadzić.
Wcześniej jednak te, które miały chrapkę na ładne, ale średniej jakości ubrania (bo tak też je odbieram), musiały kupować na Allegro, dokładając ok. 50 zł za każdą rzecz. Chętnych jednak nie brakowało.
Teraz będzie można zamawiać i odbierać. Ciekawi mnie cennik dostaw. Idealnie byłoby, gdyby przesyłka była darmowa, jak w Asos.com czy answear, przynajmniej od pewnej niewielkiej kwoty.
Cóż, poczekamy. Dla mnie to bardzo wygodne. W ciemno mogę kupić buty z Zary i zawsze pasują.
Wcześniej jednak te, które miały chrapkę na ładne, ale średniej jakości ubrania (bo tak też je odbieram), musiały kupować na Allegro, dokładając ok. 50 zł za każdą rzecz. Chętnych jednak nie brakowało.
Teraz będzie można zamawiać i odbierać. Ciekawi mnie cennik dostaw. Idealnie byłoby, gdyby przesyłka była darmowa, jak w Asos.com czy answear, przynajmniej od pewnej niewielkiej kwoty.
Cóż, poczekamy. Dla mnie to bardzo wygodne. W ciemno mogę kupić buty z Zary i zawsze pasują.
01.03.2012 o godz. 14:07
Mam parę takich specyfików, których używanie wprawia mnie w dobry nastrój.
Ten właśnie do nich dołączył - mowa o żelu-kremie Swedish Spa (Resculpting Gel Cream) od Oriflame.
Pięknie pachnie, szybko się wchłania i ma cudowną konsystencję. Napina skórę i przyjemnie nawilża, delikatnie chłodząc. Nie zostawia lepkiej warstwy, jak inne żele.
Co jest w nim takiego przyjemnego? Dla mnie TA konsystencja i TEN zapach to niemal strzały w dziesiątkę, idealnie moje typy. Gdybym mogła, smarowałabym się nim 3 razy dziennie.
Nie wiedzę w wyszczuplające działanie, bo w ogóle nie uważam, by jakikolwiek kosmetyk odjął mi 2 cm w udzie (zresztą, nie odchudzam się, więc nawet o tym nie marzę).
Daję 5. I na pewno kupię ponownie.
Orzeźwia i ujędrnia skórę, pomagając wymodelować kontury ciała. Zawiera kompleks Hydracare+ i ekstrakt z alg morskich o działaniu rewitalizującym i wygładzającym. Biała herbata redukuje nagromadzone komórki tłuszczowe i pomaga zwalczać wolne rodniki. Efekt: doskonale nawilżona, gładka i napięta skóra.
Ten właśnie do nich dołączył - mowa o żelu-kremie Swedish Spa (Resculpting Gel Cream) od Oriflame.
Pięknie pachnie, szybko się wchłania i ma cudowną konsystencję. Napina skórę i przyjemnie nawilża, delikatnie chłodząc. Nie zostawia lepkiej warstwy, jak inne żele.
Co jest w nim takiego przyjemnego? Dla mnie TA konsystencja i TEN zapach to niemal strzały w dziesiątkę, idealnie moje typy. Gdybym mogła, smarowałabym się nim 3 razy dziennie.
Nie wiedzę w wyszczuplające działanie, bo w ogóle nie uważam, by jakikolwiek kosmetyk odjął mi 2 cm w udzie (zresztą, nie odchudzam się, więc nawet o tym nie marzę).
Daję 5. I na pewno kupię ponownie.
Orzeźwia i ujędrnia skórę, pomagając wymodelować kontury ciała. Zawiera kompleks Hydracare+ i ekstrakt z alg morskich o działaniu rewitalizującym i wygładzającym. Biała herbata redukuje nagromadzone komórki tłuszczowe i pomaga zwalczać wolne rodniki. Efekt: doskonale nawilżona, gładka i napięta skóra.
Tagi:
balsamy ujędrniające
kosmetyki do ciała
kremy ujędrniające
recenzje kosmetyków
Swedish Spa Resculpting Gel Cream Oriflame
29.02.2012 o godz. 20:36
Spełnia się jedno z moich marzeń - wreszcie będę miała swoją osobistą stronkę internetową na której będe mogła pokazać Wam co siedzi w mojej głowie, sercu i duszy. Strona Kolekcjonerka - bedzie zawierać moje pasje - fotografie, modę, stylizacje, recenzje filmowe, serialowe, cytaty moich ukochanych myślicieli i pisarzy, filmiki i muzykę, która mnie inspiruje... jednym słowem, ta strona to ja. W tym tygodniu zaczełam blogowac - mam nadzieje, ze czytanie moich postów bedzie dla Was tak przyjemne jak dla mnie pisanie ich....
Chciałabym Was serdecznie zaprosić na profil fejsbukowy - tutaj do zaglądania i czytania moich tekstów.
Stronę znajdziecie pod adresem :)tutaj
Mam nadzieje, ze moi znajomi z bloblo beda odwiedzac strone, bo tutaj bede zamieszczac raczej prywatne wpisy :)
Se
rdecznie zapraszam!!!!!!!! A poniżej efekty mini sesji zdjeciowej promujacej stronę :) Chciałabym Was serdecznie zaprosić na profil fejsbukowy - tutaj do zaglądania i czytania moich tekstów.
Stronę znajdziecie pod adresem :)tutaj
Mam nadzieje, ze moi znajomi z bloblo beda odwiedzac strone, bo tutaj bede zamieszczac raczej prywatne wpisy :)
Se
27.02.2012 o godz. 17:51
Dzień piętnasty - buty...
Dzień szesnasty - coś co dziś jadłam...
Dzien siedemnasty - na półce...
Dzień szesnasty - coś co dziś jadłam...
Dzien siedemnasty - na półce...
21.02.2012 o godz. 17:30
Strona jeszcze w przygotowaniu, ale profil facebookowy juz działa. Zapraszam kochani do polubienia profilu KOLEKCJONERKI .
21.02.2012 o godz. 17:25




























