Zatrzymać uciekający czas. Banalne stwierdzenie - niebanalny czyn.
Wszystko się nareszcie układa. Uczelnia pomogła mi złapać utracony luz, dusza odzyskała spokój i nawet sinusoida emocji nie daje mi w kość. Nie mam czasu na pisanie ze względu na zbyt szybko przemijający czas… Jest tyle miejsc do odwiedzenia, tyle spraw do załatwienia – i najbardziej czuje to właśnie teraz. Chociaż to banalne, ja bardzo żałuję, że jeszcze nie istnieje maszyna do łapania czasu.
Niedawno obejrzałam film Woody Allena „O północy w Paryżu”. Intensywnie reklamowany mógł przemknąć gdzieś obok w nawale pracy, ale mój mężczyzna wziął byka za rogi i weekend przeminął z Allenem na ekranie komputera. Główny bohater nieznaną siła sprawczą przenosił się do innych epok. Gdziekolwiek by nie był, każdy bohater wokół pragnął być w innym czasie i w innym miejscu niż się znajdował. Wydaje mi się, że nigdy nie myślałam o tym, by żyć w innej epoce. Czaruje mnie Młoda Polska, seksualna swoboda i śmiałość Witkacego, subtelne romanse Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej i kruchość Heleny Poświatowskiej, ale nie oznacza to, że wolę przeszłość od teraźniejszości. Szczególnie w tej właśnie chwili, kiedy pomału kończę wspaniały weekend…
Niedawno obejrzałam film Woody Allena „O północy w Paryżu”. Intensywnie reklamowany mógł przemknąć gdzieś obok w nawale pracy, ale mój mężczyzna wziął byka za rogi i weekend przeminął z Allenem na ekranie komputera. Główny bohater nieznaną siła sprawczą przenosił się do innych epok. Gdziekolwiek by nie był, każdy bohater wokół pragnął być w innym czasie i w innym miejscu niż się znajdował. Wydaje mi się, że nigdy nie myślałam o tym, by żyć w innej epoce. Czaruje mnie Młoda Polska, seksualna swoboda i śmiałość Witkacego, subtelne romanse Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej i kruchość Heleny Poświatowskiej, ale nie oznacza to, że wolę przeszłość od teraźniejszości. Szczególnie w tej właśnie chwili, kiedy pomału kończę wspaniały weekend…
19.09.2011 o godz. 12:49



