Znalezione filmy dla antyreklama:
Brak.
tytuł chama roku przyznano sieci orange
Dawno nie byłam tak sfrustrowana bandą kretynów... Dawno nikt tak namolny nie wkradał się w moje życie. Jak dla mnie - totalne szaleństwo. Jestem dodatkowo zdenerwowana, bo uczyłam się do późnej nocy i chciałam się wyspać, a już o 6 rano zostałam zbudzona, wyciągnięta na spacer - przeżyłam, wróciłam, wskoczyłam do łóżka i po chwili czytania zasnęłam, by... obudził mnie sąsiad. Dwukrotnie. Kiedy się już wyciszyłam ponownie stało się coś, czego zupełnie się nie spodziewałam. Zamiast zamówionego telefonu od ukochanego (i tak nie ma nigdy serca mnie budzić, jak to mówi:) zadzwoniło do mnie głupie orange. Jak bardzo głupie już opisuję...
Pierwszy zadzwonił do mnie we wtorek niejaki konsultant Paweł, bardzo narwany i napalony na sprzedawany przez siebie sprzęt. A raczej szczególnie wyszkolony, widać że orange nie radziło sobie z odmawiającymi klientami i panowie dzwoniący są właśnie na etapie Jestem Po Szkoleniu, Zajdlem Wszystkie Oferty i Teraz Patrz Jak Kozacko Nawijam... Ja po szkoleniu nie jestem, ale na fałsz w głosie jestem wyczulona... Kiedy zadzwonił, byłam na uczelni i niewiele słyszałam z jego paplania. Uprzedziłam go, że jestem zajęta i nie mam czasu teraz podejmować decyzji, pójdę do salonu i załatwię to swobodnie. Jego odpowiedź? Nakrzyczał, że jak ja mogę tak zrobić jak ja nie mam czasu, że przeczę sama sobie, że sama nie wiem czego chcę. Idiota jak malowany. Chciałam powiedzieć, że nie mam zamiaru z chamem rozmawiać, ale on... rzucił słuchawką! Coś jeszcze krzycząc na mnie, ale już nie słyszałam w uczelnianym huku...
Kolejny pomarańczowy napaleniec zadzwonił w środę lub czwartek. Powiedziałam im z góry, że nie mam zamiaru rozmawiać, bo mnie urazili... Jakoś się wytłumaczył, że to nie on. Postanowiłam, że wysłucham co ma do powiedzenia i wypowiem się swobodnie jak skończy. Kusił telefonami ("megapromocja" - telefon warty 130 zl da mi za 30... super i kul, z rozsuwana klapka... No ludzie, i za taki telefon mam jeszcze płacić miesięcznie?), kasą na koncie, zadawał bezsensowne pytania na mój temat na które i tak znał odpowiedź... Więc powiedziałam mu, że nie wyznaje zasady umawiania się na cokolwiek przez telefon, kiedy mogę pójść do salonu obejrzeć ofertę i przeczytać regulamin. Jego riposta - ale w salonie mam 10 modeli aparatów a on ma ich z 200. Zapytałam skoro ma 200 to dlaczego proponuje mi jakiegoś grata te pieniądze, które mam wwalać w sieć? Ucieszył się jak pomarańczowy idiota, że o telefon nie muszę się martwić, proszę tylko powiedzieć jaki chce. Więc mówię, że to wejdę na stronę internetową i zamówię, że nie jestem dzieckiem, które trzeba prowadzić za rękę. No, ale ja telefonu nie chce żadnego, nie chce, mam jeszcze miesiąc na wypowiedzenie umowy i jeszcze nie zdecydowałam czy chce przedłużać, a wręcz teraz pan dał mi pewność, że powinnam rozwiązać umowę. I proszę nie wydzwaniać, bo sama pójdę i ją rozwiążę w wolnej chwili.
A dzisiaj rano podstawili mi kobietę... Jak już zobaczyłam ten głupi numer 519900102 (strzeżcie się go jak ognia...) od razu miałam popsuty humor... Użerać się z przeszkolonymi kretynami? Na szczęście mój ukochany telefon stanął na wysokości zadania. Jeden klik na ikonkę "Dodaj do blokowanych" i.. błoga cisza. Za tą zasługę na pewno nie zdradzę go z jakimś rozsuwanym syfem orange.
Uwierzcie, nie mam nic przeciwko ludziom pracującym uczciwie na chleb w call center. Ale w tym marketingowym szumie wypadałoby zachować ludzką twarz i wsłuchać się w potrzeby drugiego człowieka i - do cholery - realizować je konsekwentnie! Przez te moje wynurzenia wystygła mi kawa, kolejny powód by nie lubić orange. Ale nic, przynajmniej wyrzuciłam z siebie to, co mnie gniotło. :)
Pierwszy zadzwonił do mnie we wtorek niejaki konsultant Paweł, bardzo narwany i napalony na sprzedawany przez siebie sprzęt. A raczej szczególnie wyszkolony, widać że orange nie radziło sobie z odmawiającymi klientami i panowie dzwoniący są właśnie na etapie Jestem Po Szkoleniu, Zajdlem Wszystkie Oferty i Teraz Patrz Jak Kozacko Nawijam... Ja po szkoleniu nie jestem, ale na fałsz w głosie jestem wyczulona... Kiedy zadzwonił, byłam na uczelni i niewiele słyszałam z jego paplania. Uprzedziłam go, że jestem zajęta i nie mam czasu teraz podejmować decyzji, pójdę do salonu i załatwię to swobodnie. Jego odpowiedź? Nakrzyczał, że jak ja mogę tak zrobić jak ja nie mam czasu, że przeczę sama sobie, że sama nie wiem czego chcę. Idiota jak malowany. Chciałam powiedzieć, że nie mam zamiaru z chamem rozmawiać, ale on... rzucił słuchawką! Coś jeszcze krzycząc na mnie, ale już nie słyszałam w uczelnianym huku...
Kolejny pomarańczowy napaleniec zadzwonił w środę lub czwartek. Powiedziałam im z góry, że nie mam zamiaru rozmawiać, bo mnie urazili... Jakoś się wytłumaczył, że to nie on. Postanowiłam, że wysłucham co ma do powiedzenia i wypowiem się swobodnie jak skończy. Kusił telefonami ("megapromocja" - telefon warty 130 zl da mi za 30... super i kul, z rozsuwana klapka... No ludzie, i za taki telefon mam jeszcze płacić miesięcznie?), kasą na koncie, zadawał bezsensowne pytania na mój temat na które i tak znał odpowiedź... Więc powiedziałam mu, że nie wyznaje zasady umawiania się na cokolwiek przez telefon, kiedy mogę pójść do salonu obejrzeć ofertę i przeczytać regulamin. Jego riposta - ale w salonie mam 10 modeli aparatów a on ma ich z 200. Zapytałam skoro ma 200 to dlaczego proponuje mi jakiegoś grata te pieniądze, które mam wwalać w sieć? Ucieszył się jak pomarańczowy idiota, że o telefon nie muszę się martwić, proszę tylko powiedzieć jaki chce. Więc mówię, że to wejdę na stronę internetową i zamówię, że nie jestem dzieckiem, które trzeba prowadzić za rękę. No, ale ja telefonu nie chce żadnego, nie chce, mam jeszcze miesiąc na wypowiedzenie umowy i jeszcze nie zdecydowałam czy chce przedłużać, a wręcz teraz pan dał mi pewność, że powinnam rozwiązać umowę. I proszę nie wydzwaniać, bo sama pójdę i ją rozwiążę w wolnej chwili.
A dzisiaj rano podstawili mi kobietę... Jak już zobaczyłam ten głupi numer 519900102 (strzeżcie się go jak ognia...) od razu miałam popsuty humor... Użerać się z przeszkolonymi kretynami? Na szczęście mój ukochany telefon stanął na wysokości zadania. Jeden klik na ikonkę "Dodaj do blokowanych" i.. błoga cisza. Za tą zasługę na pewno nie zdradzę go z jakimś rozsuwanym syfem orange.
Uwierzcie, nie mam nic przeciwko ludziom pracującym uczciwie na chleb w call center. Ale w tym marketingowym szumie wypadałoby zachować ludzką twarz i wsłuchać się w potrzeby drugiego człowieka i - do cholery - realizować je konsekwentnie! Przez te moje wynurzenia wystygła mi kawa, kolejny powód by nie lubić orange. Ale nic, przynajmniej wyrzuciłam z siebie to, co mnie gniotło. :)
Tagi:
antyreklama
kombinatoryka
23.09.2011 o godz. 11:55
komentuj (0)



