Znalezione filmy dla czas wolny:
Brak.
Przy okazji oglądania nowego filmu Allena pisałam, jak bardzo mocno działa na mnie klimat Młodej Polski. Wczoraj z półki mojej mamy wyciagnełam jedną z ulubionych (obok "Szewców") książek Witkacego - "Pożegnanie jesieni". Powieść jest kompilacją zdarzeń, które o modernizmie mówią wszystko - katastrofizm, erotyka, brawura, dekadentyzm, a przy tym polityka i filozofia... Formistyczna deformacja kształtów ówczesnego, realnego świata intryguje nawet współczesnego czytelnika. Na podstawie powieści Pożegnanie jesieni powstał film fabularny Mariusza Trelińskiego o tym samym tytule, niestety, nie miałam okazji obejrzeć... Książka jest w sam raz na samotny wieczór, a dla tych, którym czytanie nie sprawia przyjemności - polecam sztukę "Bal stulecia", opiszę ją niedługo. :)
11.11.2011 o godz. 18:11
komentuj (1)
Że student ma dużo wolnego czasu to wiemy. Wiemy również, że niepracujący student ma tego czasu jeszcze więcej. ;) Student ogólnie to dość ciekawa istota, gatunek popularny, ale nieprzewidywalny. Kiedy wiec student ma dużo wolnego czasu, kombinuje jak spędzić aktywnie dzień. Jesienne prace porządkowe w ogrodzie odpadają, ponieważ student z reguły nie ma ogrodu. Bo mieszka w obcym mieście nad morzem. Co więc zatem nie odpada?
Nie odpada leżakowanie na plaży. Latem. Ale mamy jesień, więc najczęściej jednak zamiast zimnego piasku wybiera się zimny koc i łapie ostatnie intensywniejsze promienie słońca na trawniku przed akademikiem... Leżakowanie wymaga dodatkowej czynności, pole do popisu jest duże.
Nie odpada włóczenie się po mieście. Zimno jak zimno, zawsze można schować się do Złotego Ula i zamówić jabłko w cieście. Kiedyś Złoty był fajnym barem studenckim, teraz niestety wygrali turyści... Moje ulubione miejsce w Sopocie? "Las" obok ratusza... Dżungla w centrum miasta, zachwyca.
Nie odpada bieganie po plaży. Tylko w dzień, przestrzegam czytających przed, zwłaszcza samotnym, bieganiem o zmroku. Jakkolwiek romantyczne, zamiast młodego Davida Hasselhoffa można spotkać Armina Meiwesa.
I co fajniejsze, nie odpada uczenie się. Student zawsze na początek roku obiecuje poprawę. Także i ja również, trzymajcie więc kciuki! :)
Nie odpada leżakowanie na plaży. Latem. Ale mamy jesień, więc najczęściej jednak zamiast zimnego piasku wybiera się zimny koc i łapie ostatnie intensywniejsze promienie słońca na trawniku przed akademikiem... Leżakowanie wymaga dodatkowej czynności, pole do popisu jest duże.
Nie odpada włóczenie się po mieście. Zimno jak zimno, zawsze można schować się do Złotego Ula i zamówić jabłko w cieście. Kiedyś Złoty był fajnym barem studenckim, teraz niestety wygrali turyści... Moje ulubione miejsce w Sopocie? "Las" obok ratusza... Dżungla w centrum miasta, zachwyca.
Nie odpada bieganie po plaży. Tylko w dzień, przestrzegam czytających przed, zwłaszcza samotnym, bieganiem o zmroku. Jakkolwiek romantyczne, zamiast młodego Davida Hasselhoffa można spotkać Armina Meiwesa.
I co fajniejsze, nie odpada uczenie się. Student zawsze na początek roku obiecuje poprawę. Także i ja również, trzymajcie więc kciuki! :)
Tagi:
czas wolny
relaks




