Znalezione zdjęcia dla gwiazdki:
Brak.
Wpadła mi w ucho kolejna gwiazdka, notabene - kobieta. Wokalistka Little Boots nazywa się Victoria Christina Hesketh, jest bardzo muzyczna, dynamiczna a przy tym niesamowicie kobieca. Takie najbardziej lubię. ;)
22.09.2011 o godz. 20:20
komentuj (0)
Nerwówka... Chociaż spraw na głowie wiele, noce pozostają tylko dla mnie. I wtedy rodzą się najgorsze potwory, Francisco Goya miał rację. Ale z każdego załamania człowiek wychodzi, wydaje mi się, bogatszy w doświadczenia. Ja tym razem nauczyłam się, by nie wplątywać w swoją huśtawkę nastroju mężczyzny. Chociaż przemknęło to pewnie niezauważenie, moja złośliwość, niecierpliwość... Aż wstyd. Kobieta przecież jest zaproszeniem do szczęścia.
Mówią, że inteligentne kobiety nie mają facetów. A może nie chodzi tu o jak najlepsze życie dla siebie, ale jedynie o wysyłanie sygnałów dobra innym? Według mnie mądre kobiety świadomie wybierają mężczyznę życia i postępują tak, aby czuł się potrzebny. Nie chcę rozwodzić się nad inteligencją, prawdziwą czy sztuczną, ale zastanowiło mnie zachowanie Dody. Chwali się wysokim IQ, ale okazuje się, że wysokie liczby nie świadczą o mądrości... życiowej. Na łamach jakiegoś pisemka, bodajże Party czy Gala wykładała sekrety swoich związków. Nie wiem, ile jej za to zapłacili, ale na litość boską, człowiek nigdy nie jest sam.
Nie bronimy tylko własnej prywatności, ale i prywatność ludzi, którzy nam w życiu towarzyszą. Nie dziwię się, że jest samotną kobietą - a kolejni partnerzy uciekają. Jest różnica między medialnym szumem, a zwykłą uczciwością. Nikt nie ma obowiązku przecież spowiadać się z każdego prywatnego iwentu...
Po co właściwie o tym piszę? Może nie każda dziewczyna wie, że czasem papla za dużo... A to bardziej odstrasza, niż wywołuje współczucie. Najbardziej trzeba wierzyć sobie - praktycznie tylko sobie - i przyjąć do wiadomości, że czasem zaspakajanie ciekawości innych pikantnymi wiadomościami z naszego życia jest bardzo fo pa.
Podobnie z wyrażaniem własnej opinii. Ilekroć czytam ciekawy artykuł w sieci i nie zgadzam się z autorem, mam ochotę skomentować, przytaknąć, sprowokować czy wzburzyć innych czytelników - zaczęłam zadawać sobie pytanie - po co? Czy naprawdę potrzebuję utraty następnej minuty życia na wyrażenie ulotnej myśli? A później pilnowanie, czy nie wywiązała się dyskusja? Pomiędzy zupełnie obcymi osobami? Czasem łapię się na przesyceniu internetem...
Tyle mądrych głów, każdy muchy w nosie ma, o drugim nie wie nic. Bo w końcu co mnie obchodzi, co Edzia Górniak miała na myśli, gdy uciekała przed koniem, później tuliła się do niego a na koniec uśmiechała się do drzewa w nowym teledysku?
Im więcej mam lat, tym zaczynam łapać życie - nie wiem, może w końcu wypracuje w sobie duszę księgowej, bo kiedy gromadzę wolne minuty w każdym dniu to działa jak mantra, jak podręcznik o tytule "Efektywne zarządzanie czasem".
Mówią, że inteligentne kobiety nie mają facetów. A może nie chodzi tu o jak najlepsze życie dla siebie, ale jedynie o wysyłanie sygnałów dobra innym? Według mnie mądre kobiety świadomie wybierają mężczyznę życia i postępują tak, aby czuł się potrzebny. Nie chcę rozwodzić się nad inteligencją, prawdziwą czy sztuczną, ale zastanowiło mnie zachowanie Dody. Chwali się wysokim IQ, ale okazuje się, że wysokie liczby nie świadczą o mądrości... życiowej. Na łamach jakiegoś pisemka, bodajże Party czy Gala wykładała sekrety swoich związków. Nie wiem, ile jej za to zapłacili, ale na litość boską, człowiek nigdy nie jest sam.
Nie bronimy tylko własnej prywatności, ale i prywatność ludzi, którzy nam w życiu towarzyszą. Nie dziwię się, że jest samotną kobietą - a kolejni partnerzy uciekają. Jest różnica między medialnym szumem, a zwykłą uczciwością. Nikt nie ma obowiązku przecież spowiadać się z każdego prywatnego iwentu...
Po co właściwie o tym piszę? Może nie każda dziewczyna wie, że czasem papla za dużo... A to bardziej odstrasza, niż wywołuje współczucie. Najbardziej trzeba wierzyć sobie - praktycznie tylko sobie - i przyjąć do wiadomości, że czasem zaspakajanie ciekawości innych pikantnymi wiadomościami z naszego życia jest bardzo fo pa.
Podobnie z wyrażaniem własnej opinii. Ilekroć czytam ciekawy artykuł w sieci i nie zgadzam się z autorem, mam ochotę skomentować, przytaknąć, sprowokować czy wzburzyć innych czytelników - zaczęłam zadawać sobie pytanie - po co? Czy naprawdę potrzebuję utraty następnej minuty życia na wyrażenie ulotnej myśli? A później pilnowanie, czy nie wywiązała się dyskusja? Pomiędzy zupełnie obcymi osobami? Czasem łapię się na przesyceniu internetem...
Tyle mądrych głów, każdy muchy w nosie ma, o drugim nie wie nic. Bo w końcu co mnie obchodzi, co Edzia Górniak miała na myśli, gdy uciekała przed koniem, później tuliła się do niego a na koniec uśmiechała się do drzewa w nowym teledysku?
Im więcej mam lat, tym zaczynam łapać życie - nie wiem, może w końcu wypracuje w sobie duszę księgowej, bo kiedy gromadzę wolne minuty w każdym dniu to działa jak mantra, jak podręcznik o tytule "Efektywne zarządzanie czasem".



