Obok tej kobiety nie można przejść obojętnie. Iris Apfel to ekscentryczna starsza pani z Nowego Yorku (z grzeczności o wieku nie wspomnę), która znakomicie odnajduje się w świecie mody. I chociaż świat ten jest paskudny i pełen przekrętów - podchodzi do niego z zadziwiająco ciepłym humorem. Jak twierdzi - zawsze kupuje ubrania po cenach znacznie niższych niż na businesswoman przystało, wedle hasła "gustu nie da się kupić za pieniądze". A jeśli ubrania nie będą pasować... najwyżej można przerobić je na poduszki. Projekty tej pani są jednak na tyle oszałamiające, że niejednokrotnie wypożyczano je na spektakle prosto z wieszaków. Zresztą, same spójrzcie.
01.11.2011 o godz. 16:35
komentuj (1)
Zastanawiałyście się drogie panie jak zaskoczyć mężczyznę w kuchni i trafić szybko do łóżka? :) Wpadłam na trop kolejnej nowości, tym razem eleganckich aczkolwiek wyjątkowo śmiesznych fartuchów kuchennych, przedstawianych nawet w Pytaniu na śniadanie... Dlaczego śmiesznych? Mają urocze nazwy - "Borys wzywa kominiarza", "Beatrice lubi szczupaki jeść, nie łowić", "Carla gotuje najlepiej", "Lukrecja zapomniała po co jechała, gdy zobaczyła te szpilki".
Chociaż nie każdy fartuch wygląda ładnie, szczególnie te dla mężczyzn wyglądają jak niekoniecznie śnieżnobiałe szmatki, kobiety z ładną figurą mogą zdziałać dużo. Te kobiece wyglądają na wyjściowe sukienki, tyle że z tyłu praktycznie nie mają nic, oprócz wiązań. Fartuszki porażają też nie tylko wiązaniami - uderza do głowy również cena. Za drapowany, z lekka przybrudzony kawałek materiału - 270 zł. Uroczo :)
Mało czasu na pisanie, ale inspiracje siedzą w mojej głowie i domagają się ujścia, wiec proszę bardzo, koję swoje pragnienia...
Chociaż październik jako miesiąc wspierania walki z rakiem piersi powinien przejść pod znakiem różu i nawet kubki w KFC mają ten kolor, ja obnoszę się głównie z fioletem i brązami, tak bardziej pod jesień niż pod kampanie anty. Na ta chwilę wpadły mi w oczka interesujące, aczkolwiek nie różowe... portfele. Więc pokaże je a w najbliższym czasie moje milczenie nadrobię bardziej unormowanymi postami :)
Chociaż nie miałabym serca zamienić na nie mój portfel z Indian Szopu, cieszą oko. Wykonane z papieru, folii i tworzywa sztucznego, wydają się technicznym bublem, ale podobno są elastyczne (rozszerzają się w zależności od tego, ile gotówki włożymy) i wytrzymałe, poza tym - te wzory... Chociaż mało kobiece, na niezobowiązujący prezent całkiem sympatyczne :)
I powiem szczerze, że ładne i nietypowe wcale nie musi oznaczać drogie. Można je również otrzymać za free, za dobrą inwencję - w ramach konkursu...
Chociaż październik jako miesiąc wspierania walki z rakiem piersi powinien przejść pod znakiem różu i nawet kubki w KFC mają ten kolor, ja obnoszę się głównie z fioletem i brązami, tak bardziej pod jesień niż pod kampanie anty. Na ta chwilę wpadły mi w oczka interesujące, aczkolwiek nie różowe... portfele. Więc pokaże je a w najbliższym czasie moje milczenie nadrobię bardziej unormowanymi postami :)
Chociaż nie miałabym serca zamienić na nie mój portfel z Indian Szopu, cieszą oko. Wykonane z papieru, folii i tworzywa sztucznego, wydają się technicznym bublem, ale podobno są elastyczne (rozszerzają się w zależności od tego, ile gotówki włożymy) i wytrzymałe, poza tym - te wzory... Chociaż mało kobiece, na niezobowiązujący prezent całkiem sympatyczne :)
I powiem szczerze, że ładne i nietypowe wcale nie musi oznaczać drogie. Można je również otrzymać za free, za dobrą inwencję - w ramach konkursu...
Niezbyt ciekawy humor ratuję właśnie gorącą małą czarną i jesienno-zimową kolekcją butów.
Zimą ciągle mi za zimno, nie wstydzę się do tego przyznać. Szczególnie marzną mi stopy i chociaż w domu mogę ogrzać je ciepłym powietrzem z suszarki lub przytulaśnym kocem, gdy muszę na dłużej opuścić swój ulubiony kąt - cierpię bardzo bardzo mocno.
Najgorsze są poranki, gdy muszę udać się w podróż. Ciepłe buty, które do tej pory nabywałam nie dawały sobie rady nawet w tych bliższych wyprawach, a spacery stawały się koszmarem. Głównie przez nigdy nie odśnieżane sopockie chodniki... Jeśli chodzi o mieszkańców, miasto niestety nawala, w Sopocie lepiej jest być letnim turystą. Zalegający śnieg potrafił dostać się do każdego buta, przemakały i dopiero miły pan w przejściu podziemnym zaproponował mi ocieplające wkładki - stopy marzły mniej, ale marzły dalej.
Głównie z tego powodu planuję na ten rok zakupić buty sprostające moim wymaganiom i chociaż wiem, że będzie ciężko przyoszczędzić i znaleźć te najcieplejsze - będę walczyć jak lew. :)
Tym razem CCC i Daichmanna ominę szerokim łukiem, wszelkie promenady i małe sklepy też. I chociaż w CCC można w tym roku dostać zawrotu głowy, pasuję. Pierwszy mój typ na zimę to buty Ecco. Niestety, nie znam jeszcze ceny i nie widziałam ich na żywo, ale to kwestia czasu.
Zimą ciągle mi za zimno, nie wstydzę się do tego przyznać. Szczególnie marzną mi stopy i chociaż w domu mogę ogrzać je ciepłym powietrzem z suszarki lub przytulaśnym kocem, gdy muszę na dłużej opuścić swój ulubiony kąt - cierpię bardzo bardzo mocno.
Najgorsze są poranki, gdy muszę udać się w podróż. Ciepłe buty, które do tej pory nabywałam nie dawały sobie rady nawet w tych bliższych wyprawach, a spacery stawały się koszmarem. Głównie przez nigdy nie odśnieżane sopockie chodniki... Jeśli chodzi o mieszkańców, miasto niestety nawala, w Sopocie lepiej jest być letnim turystą. Zalegający śnieg potrafił dostać się do każdego buta, przemakały i dopiero miły pan w przejściu podziemnym zaproponował mi ocieplające wkładki - stopy marzły mniej, ale marzły dalej.
Głównie z tego powodu planuję na ten rok zakupić buty sprostające moim wymaganiom i chociaż wiem, że będzie ciężko przyoszczędzić i znaleźć te najcieplejsze - będę walczyć jak lew. :)
Tym razem CCC i Daichmanna ominę szerokim łukiem, wszelkie promenady i małe sklepy też. I chociaż w CCC można w tym roku dostać zawrotu głowy, pasuję. Pierwszy mój typ na zimę to buty Ecco. Niestety, nie znam jeszcze ceny i nie widziałam ich na żywo, ale to kwestia czasu.
Tagi:
moda
Podczas gdy moja nowa współlokatorka grzebie w necie w poszukiwaniu odpowiednich dla siebie soczewek i płynów, ja chwilowo wypowiadam im wojnę i zajmę się poszukiwaniem najładniejszych okularów w sieci:)
Zauważyłam, że jesień 2011 baaaardzo lubi retro. Dolce&Gabbana wraca do lat 70-tych. Klasyczne oprawki (na zdjęciu reklamuje je nagi David Gandy), z akcentami złota lub srebra są dostępna w kolorach niebieskim, brązowym i specjalnym, nazwanym "pearl black", bardzo wyrafinowanym.
Na ulicach ciągle królują Ray-Bany. Nie dziwię się, nadają ciekawy styl i charakter. Zauważyłam też, że producenci spadli z ceny... A może to ja trafiłam na dobrą wyprzedaż? Zapraszam tutaj...
Zapatrzyłam się na te okulary tak bardzo, że gdy tylko będę stabilniejsza finansowo sprezentuję sobie podobne. :)
Zauważyłam, że jesień 2011 baaaardzo lubi retro. Dolce&Gabbana wraca do lat 70-tych. Klasyczne oprawki (na zdjęciu reklamuje je nagi David Gandy), z akcentami złota lub srebra są dostępna w kolorach niebieskim, brązowym i specjalnym, nazwanym "pearl black", bardzo wyrafinowanym.
Na ulicach ciągle królują Ray-Bany. Nie dziwię się, nadają ciekawy styl i charakter. Zauważyłam też, że producenci spadli z ceny... A może to ja trafiłam na dobrą wyprzedaż? Zapraszam tutaj...
Zapatrzyłam się na te okulary tak bardzo, że gdy tylko będę stabilniejsza finansowo sprezentuję sobie podobne. :)




