Znalezione filmy dla przemyślenia:
Brak.
Teraźniejszość mnie troszkę deprymuje - za oknem deszcz, w sercu pusto, zmarznięte stopy ogrzewa kaloryfer. I tylko sny nawiedza ten, o którym wolałabym zapomnieć... Ale tak kończą się nierozwiązane sprawy - chociaż nie mówisz i nie myślisz, psychika swoje wie. Z głębi siebie nie da wyrzucić się zbyt szybko pewnych zdarzeń. Nie da się ogarnąć wątpliwości, nawet gdy je rozum odrzuca one tkwią nieustająco...
Pracy mam dużo, szczególnie na uczelni. Dziury w czasie zalepiam sesjami z przyjaciółką, niełatwo jednak jest być terapeutką bliskich. Chociaż rwiesz się do pomocy, rozum ma na wszystko inne spojrzenie - każdy na siebie musi zapracować sam, nie ma szans byś opierając się na doświadczeniu innych był spełniony i czuł swoją wartość. Nie na tym bliskość polega, żeby wymądrzać się radami z własnego życia - może jakbym miała już dziesiątki lat na koncie, nie bałabym się. Życie póki co zaskakuje i wiele bólu sprawiło mi dojście do pewnych wniosków, ale są moje. I jest coraz lepiej, łatwiej, chociaż niejedno zaskakujące rozczarowanie przede mną. Nigdy nie miałam silnej woli, a jednak coraz łatwiej mi przychodzi realizowanie tego, co istotne. Konkretne wnioski nie leżą na ulicy, podane na tacy nie smakują tak samo jak wypracowane własnym umysłem poglądy.
Mogłabym przecież w wieku 20 lat uchodzić za zgorzkniała i samotną, miałam takie momenty. A jednak dobre życie nie boli. Ananas czy jabłko - ważne, że twoje. Czasem boję się o swoją psychikę, ale żyjąc tu i teraz nabieram wewnętrznej siły. Ja tez wiele rzeczy nie umiem, ale biorę się za życie małymi krokami i wszystko jakoś leci. Nie mam motywacji do działań, ale dzień za dniem i ani się obejrzę, a będę miala pierwsze sukcesy na koncie. Grunt to być w tym wszystkim świadomym siebie i nie rozczulać się nad własnym "ja". Najłatwiej jest zwalić wszystko na otoczenie i na trudne czasy. Ale niestety, życie przeżyć jakoś musisz więc bierz tyłek do roboty i chociaż może być ciężko, może boleć to jednak warto walczyć o siebie. Parę rad na siebie znalazłam na ulicy, parę osób mi pomogło też, ale jednak najwięcej pracuje nad sobą - chociaż jestem naprawdę leniwa... "Najlepsza inwestycja w życie jestes Ty sama i dopoki tego nie zrozumiesz to zawsze bedziesz miala takie zalamania gdy cos pojdzie nie tak..." - wczorajsze moje słowa, ale no cholera rację mam. Pewne rzeczy musimy zawdzięczać jedynie sobie, swoim nerwom. Kiedy zakładałam bloga, jakaś laska pytała: "po co chcesz zmieniać siebie? pracować nad sobą?". Po to kochana, żeby nie przewalić swojego życia.
Jestem cholernie ciekawa, jak moje dzisiejsze myślenie zweryfikuje życie. Nie chciałabym nigdy zgubić wartości siebie, nad którą pracuję. Z pustą kieszenią, bez światowej klasy terapeuty. Na razie jest dobrze i oby tak dalej było i u mnie, i u Was.
Pracy mam dużo, szczególnie na uczelni. Dziury w czasie zalepiam sesjami z przyjaciółką, niełatwo jednak jest być terapeutką bliskich. Chociaż rwiesz się do pomocy, rozum ma na wszystko inne spojrzenie - każdy na siebie musi zapracować sam, nie ma szans byś opierając się na doświadczeniu innych był spełniony i czuł swoją wartość. Nie na tym bliskość polega, żeby wymądrzać się radami z własnego życia - może jakbym miała już dziesiątki lat na koncie, nie bałabym się. Życie póki co zaskakuje i wiele bólu sprawiło mi dojście do pewnych wniosków, ale są moje. I jest coraz lepiej, łatwiej, chociaż niejedno zaskakujące rozczarowanie przede mną. Nigdy nie miałam silnej woli, a jednak coraz łatwiej mi przychodzi realizowanie tego, co istotne. Konkretne wnioski nie leżą na ulicy, podane na tacy nie smakują tak samo jak wypracowane własnym umysłem poglądy.
Mogłabym przecież w wieku 20 lat uchodzić za zgorzkniała i samotną, miałam takie momenty. A jednak dobre życie nie boli. Ananas czy jabłko - ważne, że twoje. Czasem boję się o swoją psychikę, ale żyjąc tu i teraz nabieram wewnętrznej siły. Ja tez wiele rzeczy nie umiem, ale biorę się za życie małymi krokami i wszystko jakoś leci. Nie mam motywacji do działań, ale dzień za dniem i ani się obejrzę, a będę miala pierwsze sukcesy na koncie. Grunt to być w tym wszystkim świadomym siebie i nie rozczulać się nad własnym "ja". Najłatwiej jest zwalić wszystko na otoczenie i na trudne czasy. Ale niestety, życie przeżyć jakoś musisz więc bierz tyłek do roboty i chociaż może być ciężko, może boleć to jednak warto walczyć o siebie. Parę rad na siebie znalazłam na ulicy, parę osób mi pomogło też, ale jednak najwięcej pracuje nad sobą - chociaż jestem naprawdę leniwa... "Najlepsza inwestycja w życie jestes Ty sama i dopoki tego nie zrozumiesz to zawsze bedziesz miala takie zalamania gdy cos pojdzie nie tak..." - wczorajsze moje słowa, ale no cholera rację mam. Pewne rzeczy musimy zawdzięczać jedynie sobie, swoim nerwom. Kiedy zakładałam bloga, jakaś laska pytała: "po co chcesz zmieniać siebie? pracować nad sobą?". Po to kochana, żeby nie przewalić swojego życia.
Jestem cholernie ciekawa, jak moje dzisiejsze myślenie zweryfikuje życie. Nie chciałabym nigdy zgubić wartości siebie, nad którą pracuję. Z pustą kieszenią, bez światowej klasy terapeuty. Na razie jest dobrze i oby tak dalej było i u mnie, i u Was.
19.11.2011 o godz. 22:50
komentuj (1)
Za oknem deszcz, a ja grzeje się przy czerwonej herbacie i (nareszcie!) włączonym grzejniku. Grypa uziemiła mnie na dobre, a co lepsze - totalnie ogłupiła. Nie rozumiem, jak mogłam zerwać się o 7 rano na zajęcia - spojrzałam źle na plan. Mam nadzieję, że takich wtop będę miała jak najmniej i w końcu ogarnę się jakoś. :)
Zmotywowana do pracy, coraz poważniej zastanawiam się nad swoją przyszłością. To w końcu jedynie ode mnie zależy, jak będzie wyglądało moje dalsze życie. Finansiści marzą o pracy w dobrze płatnej korporacji, a okazuje się, że te wszystkie korporacje są wytłumione przez mikroprzedsiębiorstwa. I chociaż to małe przedsiębiorstwa są motorem napędzającym gospodarkę, praca w korporacji skutecznie mobilizuje do działania, uodparnia na stres, uczy skuteczności i szacunku do pracy. Sporo wymienionych cech już mam, potrzebuję najbardziej twardej skóry i luzu. Nie sądzę bym była w stanie poświęcić parę lat na tak czasochłonne doświadczenie... Bardzo chciałabym być dla siebie żeglarzem, sterem i okrętem. Nie popadać w rutynę, nie męczyć się, nie wypalić się nigdy. Pewna osoba powiedziała mi dziś: "innowacyjne myślenie". Innowacyjne? Śmieszne... Raczej - naturalne.
Największy błąd młodych? Kiedy opierają pierwszy biznes na kredycie. Żyjemy w czasach, gdzie pół roku ciężkiej, bo ciężkiej, ale opłacalnej pracy za granicą daje szansę nagromadzenia kapitału na start. W razie niepowodzenia, nie stajemy się bankrutami - wychodzimy na zero. Pozytywne myślenie swoją drogą, ale długi na początek - samobójstwem.
Dlaczego to piszę? Być może to oczywiste, ale ja nie mam zamiaru gubić swoich myśli. A przy kubku dobrej herbaty myśli się przecież lepiej.
Zmotywowana do pracy, coraz poważniej zastanawiam się nad swoją przyszłością. To w końcu jedynie ode mnie zależy, jak będzie wyglądało moje dalsze życie. Finansiści marzą o pracy w dobrze płatnej korporacji, a okazuje się, że te wszystkie korporacje są wytłumione przez mikroprzedsiębiorstwa. I chociaż to małe przedsiębiorstwa są motorem napędzającym gospodarkę, praca w korporacji skutecznie mobilizuje do działania, uodparnia na stres, uczy skuteczności i szacunku do pracy. Sporo wymienionych cech już mam, potrzebuję najbardziej twardej skóry i luzu. Nie sądzę bym była w stanie poświęcić parę lat na tak czasochłonne doświadczenie... Bardzo chciałabym być dla siebie żeglarzem, sterem i okrętem. Nie popadać w rutynę, nie męczyć się, nie wypalić się nigdy. Pewna osoba powiedziała mi dziś: "innowacyjne myślenie". Innowacyjne? Śmieszne... Raczej - naturalne.
Największy błąd młodych? Kiedy opierają pierwszy biznes na kredycie. Żyjemy w czasach, gdzie pół roku ciężkiej, bo ciężkiej, ale opłacalnej pracy za granicą daje szansę nagromadzenia kapitału na start. W razie niepowodzenia, nie stajemy się bankrutami - wychodzimy na zero. Pozytywne myślenie swoją drogą, ale długi na początek - samobójstwem.
Dlaczego to piszę? Być może to oczywiste, ale ja nie mam zamiaru gubić swoich myśli. A przy kubku dobrej herbaty myśli się przecież lepiej.
Mafaldine ma rację, od tego mamy rozumy, by się nawzajem dotrzeć. Sprowadziłaś mnie na ziemię, dziękuję :) Chwilowe naiwne rozkojarzenie spowodowane głupimi obawami i aż troszkę wstyd... Ale przefarbować włosy dla faceta, bo mu się ciemne podobają? :) Źle bym się z tym czuła, raczej zmieniłabym kolor dla siebie, chodzi to za mną od paru miesięcy. Ale właśnie na przekór moim myślom, modny staje się naturalny kolor włosów.
Kończę trzeci tydzień w Trójmieście i chętnie bym już powróciła na Mazury, podładować się fizycznie i wrócić do dawnej formy. Mimo wszystko, mimo tych wspaniałych dni tutaj czuje się troszkę osłabiona.
Zawsze lubię początki, zaczynać rzeczy od nowa z myślą, że teraz będzie dokładniej, lepiej i wspanialej. Naprawdę chcę już nie marnować żadnej chwili w zbliżających się dwóch kolejnych semestrach... Podejrzewam, że tym razem rzeczywiście będzie intensywniej. Mówią, że pierwszy rok bywa najgorszy - więc to już za mną. Miło to stwierdzić. :)
Kończę trzeci tydzień w Trójmieście i chętnie bym już powróciła na Mazury, podładować się fizycznie i wrócić do dawnej formy. Mimo wszystko, mimo tych wspaniałych dni tutaj czuje się troszkę osłabiona.
Zawsze lubię początki, zaczynać rzeczy od nowa z myślą, że teraz będzie dokładniej, lepiej i wspanialej. Naprawdę chcę już nie marnować żadnej chwili w zbliżających się dwóch kolejnych semestrach... Podejrzewam, że tym razem rzeczywiście będzie intensywniej. Mówią, że pierwszy rok bywa najgorszy - więc to już za mną. Miło to stwierdzić. :)
Kolejne pytanie w mojej głowie... Jak to jest z typem wymarzonej dziewczyny, wymarzonego chłopaka? Nie jestem ideałem mojego faceta, ale się kochamy. Dobrze wiem, że uwielbia dziewczyny o ciepłej urodzie, z długimi brązowymi włosami... Nie jestem taka, więc czasem odzywa się we mnie strach, że życie nie da nam szans, ponieważ wewnątrz istnieje inne pragnienie...Mimo, że wygląd to nie wszystko, czasem wydaje mi się, że pierwsze wrażenie potrafi wyzwolić w ludziach niecodzienne zachowania... Z ideałem można żyć bez miłości, ale czy o to chodzi w życiu?
Do tej pory nie natrafiłam na żaden ciekawy artykuł psychologów na temat "Jak nasze wyobrażenia wpływają na rzeczywistość". Moje myśli są jeszcze nagie, więc do tematu wrócę później...
Przekazuje pozdrowienia wszystkim przyszłym mamom blogerkom, jestem oznaczona jako spam i nie mogę komentować Waszych wpisów.. Trzymam za Was kciuki mocno mocno!
Do tej pory nie natrafiłam na żaden ciekawy artykuł psychologów na temat "Jak nasze wyobrażenia wpływają na rzeczywistość". Moje myśli są jeszcze nagie, więc do tematu wrócę później...
Przekazuje pozdrowienia wszystkim przyszłym mamom blogerkom, jestem oznaczona jako spam i nie mogę komentować Waszych wpisów.. Trzymam za Was kciuki mocno mocno!
Tagi:
przemyślenia
Tak niewiele mi potrzeba, by poczuć się samotną. Chwila ciszy tak szybko nasuwa myśl o odrzuceniu. Przeraża mnie to, mimo optymizmu nie chcę dopuścić do siebie myśli, że czas bez niego jest czasem tylko dla mnie, czasem na załatwienie własnych spraw, odpoczynek, doskonalenie siebie i spotkania ze znajomymi.
Przeraża mnie, jak wiele zainteresowania od najbliższych potrzebuję, jak trudno jest mi czuć się potrzebną. Brak rozmowy wzmaga we mnie poczucie odrzucenia i wywołuje jak najgorsze przeczucia... Powinnam cieszyć się, że chociaż jest ciężko - małymi krokami realizuje kolejne cele w życiu. Powinnam, ale nie chcę, nie umiem... Brakuje mi pewnych słów, gestów, czynów. Bez nich - ginę przytłoczona własnym umysłem. Nie jest mi łatwo o tym pisać, może poźniej będę w stanie rozwinąć myśli...
Przeraża mnie, jak wiele zainteresowania od najbliższych potrzebuję, jak trudno jest mi czuć się potrzebną. Brak rozmowy wzmaga we mnie poczucie odrzucenia i wywołuje jak najgorsze przeczucia... Powinnam cieszyć się, że chociaż jest ciężko - małymi krokami realizuje kolejne cele w życiu. Powinnam, ale nie chcę, nie umiem... Brakuje mi pewnych słów, gestów, czynów. Bez nich - ginę przytłoczona własnym umysłem. Nie jest mi łatwo o tym pisać, może poźniej będę w stanie rozwinąć myśli...
***
Młoda jestem, a przejmuję się czym popadnie... Jak tak dalej pójdzie nie dożyje czterdziestki :) Szkoda, że nie mogę gromadzić swoich pokładów optymizmu w słoiczku na półce i otwierać, gdy tylko zabraknie kolorów... Tak z myśli ulotnych - chciałabym kiedyś usłyszeć jak mówią o moim chłopaku, że jest we mnie "strasznie zakochany" - piękne wyrażenie. Kolejne życzenie do spełnienia, ileż ich się już nagromadziło... :)







