Wszystko się nareszcie układa. Uczelnia pomogła mi złapać utracony luz, dusza odzyskała spokój i nawet sinusoida emocji nie daje mi w kość. Nie mam czasu na pisanie ze względu na zbyt szybko przemijający czas… Jest tyle miejsc do odwiedzenia, tyle spraw do załatwienia – i najbardziej czuje to właśnie teraz. Chociaż to banalne, ja bardzo żałuję, że jeszcze nie istnieje maszyna do łapania czasu.
Niedawno obejrzałam film Woody Allena „O północy w Paryżu”. Intensywnie reklamowany mógł przemknąć gdzieś obok w nawale pracy, ale mój mężczyzna wziął byka za rogi i weekend przeminął z Allenem na ekranie komputera. Główny bohater nieznaną siła sprawczą przenosił się do innych epok. Gdziekolwiek by nie był, każdy bohater wokół pragnął być w innym czasie i w innym miejscu niż się znajdował. Wydaje mi się, że nigdy nie myślałam o tym, by żyć w innej epoce. Czaruje mnie Młoda Polska, seksualna swoboda i śmiałość Witkacego, subtelne romanse Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej i kruchość Heleny Poświatowskiej, ale nie oznacza to, że wolę przeszłość od teraźniejszości. Szczególnie w tej właśnie chwili, kiedy pomału kończę wspaniały weekend…
Niedawno obejrzałam film Woody Allena „O północy w Paryżu”. Intensywnie reklamowany mógł przemknąć gdzieś obok w nawale pracy, ale mój mężczyzna wziął byka za rogi i weekend przeminął z Allenem na ekranie komputera. Główny bohater nieznaną siła sprawczą przenosił się do innych epok. Gdziekolwiek by nie był, każdy bohater wokół pragnął być w innym czasie i w innym miejscu niż się znajdował. Wydaje mi się, że nigdy nie myślałam o tym, by żyć w innej epoce. Czaruje mnie Młoda Polska, seksualna swoboda i śmiałość Witkacego, subtelne romanse Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej i kruchość Heleny Poświatowskiej, ale nie oznacza to, że wolę przeszłość od teraźniejszości. Szczególnie w tej właśnie chwili, kiedy pomału kończę wspaniały weekend…
19.09.2011 o godz. 12:49
komentuj (0)
Kiedy zgłębiałam techniki relaksacyjne i słyszałam o kanałach energetycznych, najważniejszych centrach w naszym ciele, gromadzących energię i – w przypadku kobiet – o nazwach typu „centrum kobiecości”, uśmiechałam się pobłażliwie. A jednak w wirze nieustannego szukania zadowalającego mnie poziomu harmonii ducha i ciała, powróciłam do tzw. czakramów.
Wyróżniamy siedem czakramów, które w psychologii przybierają kolory tęczy. Zaczynając od czubka głowy mamy czakram korony (czerwony), (fioletowy) czakram trzeciego oka, czakram gardła (niebieski), (zielony) czakram serca, czakram splotu słonecznego (żółte centrum naszej kobiecości), (pomarańczowy) czakram krzyżowy, i czakram korzenia (szkarłat). Aby w pełni korzystać z zasobów naszej wewnętrznej energii, dużą ilość sfer naszego życia musi być uporządkowana. Nadmiar emocji czy niewyjaśnione sprawy prowadzą do zniechęcenia, lenistwa, osłabienia. Wyjaśnia się więc mój brak energii w ostatnim miesiącu, gdy nasilił się stres…
Czakramy bazują na bliskości z naturą i ciałem otwartym na nowe doznania. Zachęcam do zgłębiania medycyny Wschodu - kopalnia inspiracji, które nie kolidują z największymi religiami, wręcz przeciwnie – wzmacniają tolerancję, wyznaczają coraz dalsze ścieżki duchowego rozwoju.
Na chwilę obecną jedynie czakram serca pracuje u mnie właściwie. Myślę, że wynika głownie z małej wiary w siebie, braku poczucia pewności i wiary we własne możliwości, braku zaufania do ludzi. Mimo silnej intuicji, nie słucham jej. Nieuporządkowaną mam też warstwę duchową. Dużo pracy przede mną, ale wierzę, że uporządkowanie moich ośrodków mocy pomoże mi w końcu spełniać marzenia.
Wyróżniamy siedem czakramów, które w psychologii przybierają kolory tęczy. Zaczynając od czubka głowy mamy czakram korony (czerwony), (fioletowy) czakram trzeciego oka, czakram gardła (niebieski), (zielony) czakram serca, czakram splotu słonecznego (żółte centrum naszej kobiecości), (pomarańczowy) czakram krzyżowy, i czakram korzenia (szkarłat). Aby w pełni korzystać z zasobów naszej wewnętrznej energii, dużą ilość sfer naszego życia musi być uporządkowana. Nadmiar emocji czy niewyjaśnione sprawy prowadzą do zniechęcenia, lenistwa, osłabienia. Wyjaśnia się więc mój brak energii w ostatnim miesiącu, gdy nasilił się stres…
Czakramy bazują na bliskości z naturą i ciałem otwartym na nowe doznania. Zachęcam do zgłębiania medycyny Wschodu - kopalnia inspiracji, które nie kolidują z największymi religiami, wręcz przeciwnie – wzmacniają tolerancję, wyznaczają coraz dalsze ścieżki duchowego rozwoju.
Na chwilę obecną jedynie czakram serca pracuje u mnie właściwie. Myślę, że wynika głownie z małej wiary w siebie, braku poczucia pewności i wiary we własne możliwości, braku zaufania do ludzi. Mimo silnej intuicji, nie słucham jej. Nieuporządkowaną mam też warstwę duchową. Dużo pracy przede mną, ale wierzę, że uporządkowanie moich ośrodków mocy pomoże mi w końcu spełniać marzenia.
Nerwówka... Chociaż spraw na głowie wiele, noce pozostają tylko dla mnie. I wtedy rodzą się najgorsze potwory, Francisco Goya miał rację. Ale z każdego załamania człowiek wychodzi, wydaje mi się, bogatszy w doświadczenia. Ja tym razem nauczyłam się, by nie wplątywać w swoją huśtawkę nastroju mężczyzny. Chociaż przemknęło to pewnie niezauważenie, moja złośliwość, niecierpliwość... Aż wstyd. Kobieta przecież jest zaproszeniem do szczęścia.
Mówią, że inteligentne kobiety nie mają facetów. A może nie chodzi tu o jak najlepsze życie dla siebie, ale jedynie o wysyłanie sygnałów dobra innym? Według mnie mądre kobiety świadomie wybierają mężczyznę życia i postępują tak, aby czuł się potrzebny. Nie chcę rozwodzić się nad inteligencją, prawdziwą czy sztuczną, ale zastanowiło mnie zachowanie Dody. Chwali się wysokim IQ, ale okazuje się, że wysokie liczby nie świadczą o mądrości... życiowej. Na łamach jakiegoś pisemka, bodajże Party czy Gala wykładała sekrety swoich związków. Nie wiem, ile jej za to zapłacili, ale na litość boską, człowiek nigdy nie jest sam.
Nie bronimy tylko własnej prywatności, ale i prywatność ludzi, którzy nam w życiu towarzyszą. Nie dziwię się, że jest samotną kobietą - a kolejni partnerzy uciekają. Jest różnica między medialnym szumem, a zwykłą uczciwością. Nikt nie ma obowiązku przecież spowiadać się z każdego prywatnego iwentu...
Po co właściwie o tym piszę? Może nie każda dziewczyna wie, że czasem papla za dużo... A to bardziej odstrasza, niż wywołuje współczucie. Najbardziej trzeba wierzyć sobie - praktycznie tylko sobie - i przyjąć do wiadomości, że czasem zaspakajanie ciekawości innych pikantnymi wiadomościami z naszego życia jest bardzo fo pa.
Podobnie z wyrażaniem własnej opinii. Ilekroć czytam ciekawy artykuł w sieci i nie zgadzam się z autorem, mam ochotę skomentować, przytaknąć, sprowokować czy wzburzyć innych czytelników - zaczęłam zadawać sobie pytanie - po co? Czy naprawdę potrzebuję utraty następnej minuty życia na wyrażenie ulotnej myśli? A później pilnowanie, czy nie wywiązała się dyskusja? Pomiędzy zupełnie obcymi osobami? Czasem łapię się na przesyceniu internetem...
Tyle mądrych głów, każdy muchy w nosie ma, o drugim nie wie nic. Bo w końcu co mnie obchodzi, co Edzia Górniak miała na myśli, gdy uciekała przed koniem, później tuliła się do niego a na koniec uśmiechała się do drzewa w nowym teledysku?
Im więcej mam lat, tym zaczynam łapać życie - nie wiem, może w końcu wypracuje w sobie duszę księgowej, bo kiedy gromadzę wolne minuty w każdym dniu to działa jak mantra, jak podręcznik o tytule "Efektywne zarządzanie czasem".
Mówią, że inteligentne kobiety nie mają facetów. A może nie chodzi tu o jak najlepsze życie dla siebie, ale jedynie o wysyłanie sygnałów dobra innym? Według mnie mądre kobiety świadomie wybierają mężczyznę życia i postępują tak, aby czuł się potrzebny. Nie chcę rozwodzić się nad inteligencją, prawdziwą czy sztuczną, ale zastanowiło mnie zachowanie Dody. Chwali się wysokim IQ, ale okazuje się, że wysokie liczby nie świadczą o mądrości... życiowej. Na łamach jakiegoś pisemka, bodajże Party czy Gala wykładała sekrety swoich związków. Nie wiem, ile jej za to zapłacili, ale na litość boską, człowiek nigdy nie jest sam.
Nie bronimy tylko własnej prywatności, ale i prywatność ludzi, którzy nam w życiu towarzyszą. Nie dziwię się, że jest samotną kobietą - a kolejni partnerzy uciekają. Jest różnica między medialnym szumem, a zwykłą uczciwością. Nikt nie ma obowiązku przecież spowiadać się z każdego prywatnego iwentu...
Po co właściwie o tym piszę? Może nie każda dziewczyna wie, że czasem papla za dużo... A to bardziej odstrasza, niż wywołuje współczucie. Najbardziej trzeba wierzyć sobie - praktycznie tylko sobie - i przyjąć do wiadomości, że czasem zaspakajanie ciekawości innych pikantnymi wiadomościami z naszego życia jest bardzo fo pa.
Podobnie z wyrażaniem własnej opinii. Ilekroć czytam ciekawy artykuł w sieci i nie zgadzam się z autorem, mam ochotę skomentować, przytaknąć, sprowokować czy wzburzyć innych czytelników - zaczęłam zadawać sobie pytanie - po co? Czy naprawdę potrzebuję utraty następnej minuty życia na wyrażenie ulotnej myśli? A później pilnowanie, czy nie wywiązała się dyskusja? Pomiędzy zupełnie obcymi osobami? Czasem łapię się na przesyceniu internetem...
Tyle mądrych głów, każdy muchy w nosie ma, o drugim nie wie nic. Bo w końcu co mnie obchodzi, co Edzia Górniak miała na myśli, gdy uciekała przed koniem, później tuliła się do niego a na koniec uśmiechała się do drzewa w nowym teledysku?
Im więcej mam lat, tym zaczynam łapać życie - nie wiem, może w końcu wypracuje w sobie duszę księgowej, bo kiedy gromadzę wolne minuty w każdym dniu to działa jak mantra, jak podręcznik o tytule "Efektywne zarządzanie czasem".
Jesień tego lata zaskoczyła chyba wszystkich. Jeszcze rok temu słyszałam tekst: "za rok to dopiero mają być upały"... Taaaak - są, ale chyba tylko w ciepłych krajach.
Deszczowe dni nie muszą być jednak nudne - wystarczy, że zobaczymy co proponuje nam moda. Uliczny pop-art czyli piękne parasole, różnokolorowe deszczowe kurtki Adidasa i House'a, wzorzyste kalosze Huntera czy Jacobsona, neonowe płaszcze z Asos.com, kapelusze Marks&Spencer, przeciwdeszczowe torby Pumy... Mogłabym wymieniać godzinami.
Skupię się jednak na pięknych parasolach - tych nigdy za wiele (więcej tutaj). W pochmurny dzień sztuka w zasięgu ręki przychyli nieba i naładuje pozytywna energią.
1. Głębia oceanu
2. E. Degas "Lekcja baletu"
3. Fioletowa Gerbera
4. V. Van Gogh "Słoneczniki"
5. Hautman Brothers "Motyle"
6. Paryż
7. New York
8. Tiffany "Motyle"
9. Róże antyczne
10. Betty Boop
11. Bratki
12. Pasotti "Giardino delle rose"
Jakkolwiek kocham parasolki, trzymam się jednej składanej w klasycznej czerni. Nie opłaca mi się kupować tych pięknych i drogich, zbyt często je gubię. Ostatni mój zakup, panterka na drewnianej rączce, został w gdańskim Manekinie. Ale to tylko dlatego, że naleśniki były boskie, a ja musiałam się martwić jak tu dyskretnie wyjść, żeby nie urazić grającego na gitarze Piotra Lisieckiego. Moja cudowna koleżanka, która też nie pamiętała o mojej parasolce powiedziała, że "popatrzył na nas smutnymi oczami" jak się przeciskałyśmy wśród rozemocjonowanych nastolatek. Nie wiem, dla mnie on ma zawsze smutne oczy :)
Deszczowe dni nie muszą być jednak nudne - wystarczy, że zobaczymy co proponuje nam moda. Uliczny pop-art czyli piękne parasole, różnokolorowe deszczowe kurtki Adidasa i House'a, wzorzyste kalosze Huntera czy Jacobsona, neonowe płaszcze z Asos.com, kapelusze Marks&Spencer, przeciwdeszczowe torby Pumy... Mogłabym wymieniać godzinami.
Skupię się jednak na pięknych parasolach - tych nigdy za wiele (więcej tutaj). W pochmurny dzień sztuka w zasięgu ręki przychyli nieba i naładuje pozytywna energią.
1. Głębia oceanu
2. E. Degas "Lekcja baletu"
3. Fioletowa Gerbera
4. V. Van Gogh "Słoneczniki"
5. Hautman Brothers "Motyle"
6. Paryż
7. New York
8. Tiffany "Motyle"
9. Róże antyczne
10. Betty Boop
11. Bratki
12. Pasotti "Giardino delle rose"
Jakkolwiek kocham parasolki, trzymam się jednej składanej w klasycznej czerni. Nie opłaca mi się kupować tych pięknych i drogich, zbyt często je gubię. Ostatni mój zakup, panterka na drewnianej rączce, został w gdańskim Manekinie. Ale to tylko dlatego, że naleśniki były boskie, a ja musiałam się martwić jak tu dyskretnie wyjść, żeby nie urazić grającego na gitarze Piotra Lisieckiego. Moja cudowna koleżanka, która też nie pamiętała o mojej parasolce powiedziała, że "popatrzył na nas smutnymi oczami" jak się przeciskałyśmy wśród rozemocjonowanych nastolatek. Nie wiem, dla mnie on ma zawsze smutne oczy :)
Ostatnio same ciąże wokół mnie :) Przed chwilą znalazłam coś, co mi do głowy by nie wpadło, ale może kiedyś wykorzystam :)
Na blogu naczelnej "Wysokich Obcasów" odkryłam informację, że współcześnie kobiety decydują się na... nagrywanie momentów, kiedy dowiadują się z testu ciążowego, że będą mieć maleństwo.
Szczere i piękne, polecam :)
Na blogu naczelnej "Wysokich Obcasów" odkryłam informację, że współcześnie kobiety decydują się na... nagrywanie momentów, kiedy dowiadują się z testu ciążowego, że będą mieć maleństwo.
Szczere i piękne, polecam :)
Tagi:
szczęście
współczesność





