Znalezione zdjęcia dla tomsonix:
Brak.
Znalezione filmy dla tomsonix:
Brak.
Do napisania postu na ten temat, zachęciło mnie pewne zjawisko. Zauważyłem je wśród swoich znajomych, jak i także nowo poznanych osób. Każdy z nich, na pytanie czy są spontaniczni, jednym chórem lub - jak kto woli - jak jeden mąż odpowiadają, że oczywiście tak. Nie tak, nie może, ale oczywiście tak. To jest wg. nich tak oczywiste, że aż dziwią się czemu o to pytam. Ja natomiast, zasłaniając swoje prawdziwe powody mówię, że oczywiście z ciekawości. Tutaj zdradzę swój sekret, pytam o tę cechę charakteru, czy stanem umysłu, albo wręcz modą i sposobem na życie, jest nurtujący mnie dylemat? Czy przyznanie się do bycie niespontanicznym, ewentualnie spontanicznym w pewnych aspektach, jest wstydem? Czy w ogóle ze spontanicznością jest jak z dobrocią, albo się jest dobrym, albo nie, przecież nie można być nieco dobrym :)
Jak więc wygląda życie spontanicznej osoby? Przychodzi mi na myśl, jako pierwszy przykład, życie spontanicznego ucznia. Taki sobie spontaniczny uczeń, musi zahaczać na pewno o typ wagarowicza, budzi się równo z budzikiem o 7, ale spontanicznie stwierdza, że dzisiaj jednak do szkoły nie idzie. Śpij dalej, wstanie jak mu się żywnie spodoba, nic go teraz nie ogranicza. Jak już podniesie powieki może pomyśleć, że stawiając nogi na dywanie jak normalny człowiek, to zwykła nuda, coś dla nudziarzy. Wpada mu do głowy istnie spontanicznie pomysł, że dziś zacznie dzień od fikołka, stawia więc obie dłonie na podłodze i kończy uderzając o ściane. Oprócz bólu głowy (którego nomen omen też nie ma na codzień) napawa się dumą, że jest inny od wszystkich, wpada na genialne pomysły już od rana. Można te pomysły mnożyć przez resztę dnia,np. spontanicznie zalać kawę zimną wodą. To oczywiście skrajnie przypadki, ale czy granica między spontanicznością, a zwykłą głupotą nie jest krucha?
Nadużywamy terminu spontaniczność. Ja siebie za spontanicznego absolutnie nie uważam i rzadko na swojej drodze życia spotykam osoby rzeczywiście spontaniczne. Czy się tym martwię? Oczywiście, że nie. Wyobraźmy sobie sytuację, moje najbliższe otoczenie to sami spontaniczni ludzie. Przychodzi sobota, każdy z nas ma wolny dzień. Każdy spontanicznie koło godziny 16 wpada na spontaniczny pomysł. Do 16:05 dostaję od 5 osób(przyjmijmy, że tyle liczy moje najbliższe otoczenie), około 20 smsów. Niech jeszcze każdy z nich wpadnie na 4 absolutnie spontaniczne pomysły. Także mój łikend zapowiada się naprawdę ciekawie, gdzie ja bym nie był, w górach, nad morzem...Czego bym nie robił? Wspinaczka, jazda rowerem, bawił się na dyskotece...Łatwo o zawrót głowy...Realizując spontaniczny pomysł z jedną osobą, rozczarowałbym drugą i na odwrót. Najlepszym pomysłem byłoby samemu spontanicznie wpaść na pomysł, pozostania w domu. Przy takich znajomych robiłbym wszystko i nic, oni przy mnie spontanicznym także wszystko i nic. Jedna osoba spontaniczna w gronie przyjaciół, to spory pożytek, ale każdy następnym jest już udręką i powodem do kłótni.
Nie chcę jednak popaść w drugą skrajność, czyli w typowych nudziarzy, chociaż tutaj pojawia się pole do następnego postu i tego nie będę nawet kąsać. Także następny mój temat, to nudziarze. Kończąc, chciałbym aby każdy czytelnik, a ich może będzie mniej niż moje najbliższe otoczenie z tego postu, czyli pięciu, zastanowił się czy jest rzeczywiście spontaniczny, a jeżeli nie jest, to czy ma się z tego powodu martwić? Pomyślmy, że spontaniczność to także czynnik do niezłego zamieszania i burdelu w życiu. Z drugiej strony osoby, które bardzo szczegółowo wszystko planują, są nudne i radość z życia umyka im przez palce. Najlepszy jest złoty środek. Nie lubię skrajności. Finito.
Jak więc wygląda życie spontanicznej osoby? Przychodzi mi na myśl, jako pierwszy przykład, życie spontanicznego ucznia. Taki sobie spontaniczny uczeń, musi zahaczać na pewno o typ wagarowicza, budzi się równo z budzikiem o 7, ale spontanicznie stwierdza, że dzisiaj jednak do szkoły nie idzie. Śpij dalej, wstanie jak mu się żywnie spodoba, nic go teraz nie ogranicza. Jak już podniesie powieki może pomyśleć, że stawiając nogi na dywanie jak normalny człowiek, to zwykła nuda, coś dla nudziarzy. Wpada mu do głowy istnie spontanicznie pomysł, że dziś zacznie dzień od fikołka, stawia więc obie dłonie na podłodze i kończy uderzając o ściane. Oprócz bólu głowy (którego nomen omen też nie ma na codzień) napawa się dumą, że jest inny od wszystkich, wpada na genialne pomysły już od rana. Można te pomysły mnożyć przez resztę dnia,np. spontanicznie zalać kawę zimną wodą. To oczywiście skrajnie przypadki, ale czy granica między spontanicznością, a zwykłą głupotą nie jest krucha?
Nadużywamy terminu spontaniczność. Ja siebie za spontanicznego absolutnie nie uważam i rzadko na swojej drodze życia spotykam osoby rzeczywiście spontaniczne. Czy się tym martwię? Oczywiście, że nie. Wyobraźmy sobie sytuację, moje najbliższe otoczenie to sami spontaniczni ludzie. Przychodzi sobota, każdy z nas ma wolny dzień. Każdy spontanicznie koło godziny 16 wpada na spontaniczny pomysł. Do 16:05 dostaję od 5 osób(przyjmijmy, że tyle liczy moje najbliższe otoczenie), około 20 smsów. Niech jeszcze każdy z nich wpadnie na 4 absolutnie spontaniczne pomysły. Także mój łikend zapowiada się naprawdę ciekawie, gdzie ja bym nie był, w górach, nad morzem...Czego bym nie robił? Wspinaczka, jazda rowerem, bawił się na dyskotece...Łatwo o zawrót głowy...Realizując spontaniczny pomysł z jedną osobą, rozczarowałbym drugą i na odwrót. Najlepszym pomysłem byłoby samemu spontanicznie wpaść na pomysł, pozostania w domu. Przy takich znajomych robiłbym wszystko i nic, oni przy mnie spontanicznym także wszystko i nic. Jedna osoba spontaniczna w gronie przyjaciół, to spory pożytek, ale każdy następnym jest już udręką i powodem do kłótni.
Nie chcę jednak popaść w drugą skrajność, czyli w typowych nudziarzy, chociaż tutaj pojawia się pole do następnego postu i tego nie będę nawet kąsać. Także następny mój temat, to nudziarze. Kończąc, chciałbym aby każdy czytelnik, a ich może będzie mniej niż moje najbliższe otoczenie z tego postu, czyli pięciu, zastanowił się czy jest rzeczywiście spontaniczny, a jeżeli nie jest, to czy ma się z tego powodu martwić? Pomyślmy, że spontaniczność to także czynnik do niezłego zamieszania i burdelu w życiu. Z drugiej strony osoby, które bardzo szczegółowo wszystko planują, są nudne i radość z życia umyka im przez palce. Najlepszy jest złoty środek. Nie lubię skrajności. Finito.
Tagi:
przemyślenia
tomsonix
30.07.2011 o godz. 23:16
komentuj (1)
Uwaga, z drugiej strony monitora tym razem zadebiutuje ktoś inny, niż właścicielka tego Blogu:)Znacie ją?ta Ola od kolekcji butów, tuszy do rzęs, ale także o wiele poważniejszych i jednak mi jako mężczyźnie bliższych tematów:)
Wróćmy jednak na chwilę do poprzedniego posta, z tej właśnie strony. Ta jedna z kaw, o których pisze moja kobieta, na pewno zamieniła obowiązek i rutynę picia małej czarnej, właśnie w wielką rozkosz, a wypita jeszcze w towarzystwie tej kobiety, w radość. Moja kawa, to tylko kubek, dwie łyżki, wrzątek zalany na 3/4, bo reszta to mleko i picie w pośpiechu przed wyjściem do pracy. Puenta jest taka, że nawet w kawie można odnaleźć coś bardzo przyjemnego. To jeszcze przede mną, czytając cofeinowy post, nalałem wody do czajnika, ale zaparzę jak będziesz przy mnie:)
Teraz stoję przed dylematem, czy zaczynać nowy temat, czy jednak przy debiucie uznać, że to wystarczy...?do usłyszenia jednak:)
Wróćmy jednak na chwilę do poprzedniego posta, z tej właśnie strony. Ta jedna z kaw, o których pisze moja kobieta, na pewno zamieniła obowiązek i rutynę picia małej czarnej, właśnie w wielką rozkosz, a wypita jeszcze w towarzystwie tej kobiety, w radość. Moja kawa, to tylko kubek, dwie łyżki, wrzątek zalany na 3/4, bo reszta to mleko i picie w pośpiechu przed wyjściem do pracy. Puenta jest taka, że nawet w kawie można odnaleźć coś bardzo przyjemnego. To jeszcze przede mną, czytając cofeinowy post, nalałem wody do czajnika, ale zaparzę jak będziesz przy mnie:)
Teraz stoję przed dylematem, czy zaczynać nowy temat, czy jednak przy debiucie uznać, że to wystarczy...?do usłyszenia jednak:)
Tagi:
przemyślenia
tomsonix



